Sól z wyspy Sal

Wiecie gdzie jest Sal? To jedna z Wysp Zielonego Przylądka (Cabo Verde), które nie, wcale nie są zielone (oprócz wyspy Santo Antao)! Czym zadziwiły większość pasażerów samolotu, którym lecieliśmy 😉 Tak naprawdę, Sal to jedna wieeelka pustynia o zapachu soli.

I mimo, że uwielbiam zieleń, po pierwszych dwóch godzinach pobytu jej brak rekompensował mi błękit Oceanu Atlantyckiego niczym karaibskich wód 😉 Bo na Sal oprócz wspaniałej linii brzegowej, świetnych plaż i cudownej wody można zobaczyć też fatamorganę, rekiny, rafę koralową, turkusowe laguny…  Jest to świetne miejsce do uprawiania sportów wodnych, takich jak kitesurfing, windsurfing, można nauczyć się też nurkowania.

Jest to fajny kierunek, jeśli chcesz uciec od zgiełku Teneryfy, Gran Canarii i innych wysp licznie obleganych przez polskie biura podróży. Na Sal, w miejscowości Santa Maria jeszcze w 2016 roku można było przejść się plażą w trakcie dnia i nie spotkać innego spacerowicza.

Dla jednych “nuda” bo nie ma dyskotek, zgiełku typowego dla miejscowości turystycznych czy innych atrakcji. Dla mnie relaks i spokój, a w niektórych zakątkach wyspy wręcz pustkowia. Dosłownie krajobraz pustynny dominuje wyspę, zielono jest tylko przy hotelach czy restauracjach, tam gdzie ktoś dba o nawodnienie roślin.

Właśnie tam, przy miejscowości Pedra de Lume, malutkiej prawie opuszczonej, znajdują się saliny. Po opłaceniu 5 euro za wejście (mimo, że ich walutą jest escudo, nikt na euro się nie obraża, bo Cabo Verde było niegdyś kolonią portugalską) i przejściu przez wydrążony w skale tunel naszym oczom ukazał się krater. I to nie pomyłka bo saliny zajmują miejsce nieczynnego wulkanu. Saliny to nieduże jeziorka o różnokolorowej wodzie – niebieskiej, zielonej, różowej i prawie białej.

Te kolory zawdzięczają ilości zasolenia. Jeden z nich przeznaczony jest do kąpieli, jako atrakcja turystyczna. I ja zażyłam takiej kąpieli solankowej, która jest odpowiednia również dla tych, którzy nie potrafią pływać. Ilość soli w owym basenie była wyższa niż w Morzu Martwym, unosi na powierzchnię i pachnie niczym ogórki już nie małosolne 😉 Człowiek sam  po wyjściu z niej staje się też zakonserwowany. Taka kąpiel przynosi nie tylko odprężenie ale też ma właściwości lecznicze, między innymi leczy choroby skórne, poprawia odporność i hartuje organizm.

Baseny zaopatrywały niegdyś w sól nie tylko mieszkańców Sal ale też były eksportowane na Czarny Ląd, do Ameryki Południowej a także Północnej. Sól powstaje poprzez odparowanie wody solankowej. Między basenami widać charakterystyczne drewniane  słupy, służące niegdyś do przewożenia soli na dalszą część wyspy. Obecnie wydobycie zmalało do tego stopnia, że sól nie zaspakaja już zapotrzebowania Sal (ach Ci turyści lubią dosolić ;)). Można ją kupić jako pamiątkę, w woreczkach kilogramowych lub mniejszych po kilka euro za worek. Taką sól zakupiłam i ja dla siebie i dla moich rodziców. Mój tato mówi, że wyśle mnie kiedyś na Sal specjalnie po tą sól. A dlaczego? Hmm.. Bo ma specyficzny smak i jest bardziej słona… Ja wiem, to może być śmieszne ale tak jest, jej mała szczypta dodana do potraw sprawia, że już dość. Jest wilgotna, gruba i baaardzo słona. Podobną można kupić w niektórych sklepach w Polsce przywożoną z np. salin z Sycylii. Taką kupuję i ja. Po około 20 zł za kilogramowy worek. Jest drożej ale jej jakość jest lepsza. Choć nie używam dużo soli to jej szczypta w niektórych potrawach jest niezbędna 😉

Mieszkańcy Sal są dumni ze swojej historii, z tego że ich wyspa była niegdyś sławna z soli, stąd jej nazwa przemianowana z poprzedniej Llana – płaska. Wspomnienie to zaznaczyli na jedynym lotnisku Amílcar Cabral, gdzie widnieje malunek przestawiający robotników wydobywających sól.

Pamiętajmy jednak, że wszystko co w nadmiarze szkodzi! Ok, nic nie stoi na przeszkodzie, gdy używamy soli od czasu do czasu, do przyprawienia. Ale sól występuje w wielu gotowych potrawach, daniach także dla dzieci! Dzienna maksymalna dawka soli w diecie dorosłego człowieka to jedna płaska łyżeczka, czyli 5 gram. Dzieci nie powinny jeść jej w ogóle. Uważajmy z nią 😉

O pietruszka! Wspomnienia o solnej krainie przywołują mi również owoce morza oraz ryby. O których jeszcze pewnie coś napiszę 😉

Podoba Ci się mój post? Polub go lub udostępnij 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podoba Ci się mój blog? Zajrzyj też na facebook'a i instagram :)